Zrobienie wieńca adwentowego z naturalnych materiałów to nie czary, tylko dziesięć minut roboty i garść gałązek zebranych na spacerze.
W tym artykule
Dlaczego warto wybrać naturalne materiały do dekoracji
Zacznijmy od pytania, które sam sobie zadałem parę lat temu, stojąc w markecie budowlanym przed regałem z plastikowymi wieńcami za 150 złotych: po co mi to sztuczne igliwie, jak za oknem mam prawdziwy las? Gotowe wieńce adwentowe kupione w sklepie kosztują zazwyczaj od około 70 do nawet 200 złotych, a te sprzedawane do kościołów, w zależności od rozmiaru i użytych materiałów, mieszczą się w przedziale od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Serio, kilka tysięcy za wianek na drzwi kościoła. Rozumiem, że tam skala jest inna, ale dla domowego użytku taka cena robi wrażenie i chyba nie w dobrym sensie.
Naturalne materiały mają jedną przewagę, której żaden plastik nie podrobi: zapach. Świerk, jodła, gałązka sosny rozgrzana ciepłem świec pachnie tak, że nawet najbardziej zblazowany nastolatek w domu na chwilę odłoży telefon. To jest ten moment, kiedy dom naprawdę zaczyna pachnieć świętami, nie sztucznym odświeżaczem powietrza o nazwie "zimowy las".
Poza tym tradycja wieńca adwentowego ma korzenie właśnie w naturze. Twórcą tego zwyczaju był Johann Hinrich Wichern, niemiecki teolog i pastor prowadzący w Hamburgu dom dziecka dla sierot, który w pierwszą niedzielę adwentu 1839 roku zapalił pierwszą świecę umocowaną na drewnianym kole o średnicy dwóch metrów. Dwa metry, pomyślcie tylko. Nasze skromne trzydziestocentymetrowe wieńce na stole to przy tym miniatura, ale idea została ta sama: światło przybywające z każdym tygodniem oczekiwania.
Jest jeszcze argument ekonomiczny, bo o pieniądzach w tym domu mówimy szczerze. Autorka jednego z poradników DIY wykonała własny wieniec adwentowy w zaledwie dziesięć minut, a materiały kosztowały ją łącznie tylko 60 złotych, czyli mniej niż połowę ceny najtańszej sklepowej wersji. Inny autor idzie jeszcze dalej i twierdzi, że wieniec z naturalnych, darmowych dodatków zebranych podczas spaceru może kosztować około 15 złotych. Piętnaście złotych za coś, co postawi całą rodzinę do stołu w blasku świec. Ja to nazywam dobrą matematyką.
Naturalne materiały mają jeszcze jedną zaletę, o której mało kto mówi: uczą dzieci, że święta to nie zakupy, a proces. Zbieranie szyszek na spacerze, wybieranie gałązek, krojenie pomarańczy na plasterki, to wszystko jest częścią zabawy, a nie tylko efektem końcowym wystawionym na stole.
Czego potrzebujesz, żeby zrobić wieniec od zera
Podstawowa lista jest krótsza niż mogłoby się wydawać, i to jest dobra wiadomość dla każdego, kto boi się DIY jak diabeł święconej wody.
Potrzebujesz przede wszystkim podstawy. Może to być metalowe koło druciane, słomiany krąg albo nawet zwykła tektura wycięta w formie pierścienia, jeśli chcesz wersję zero waste i zero kosztów. Cena bazowej podstawy do wieńca zaczyna się od około 15 złotych w sklepach z artykułami florystycznymi. Współcześnie w Polsce wieniec plecie się najczęściej na kole drucianym o średnicy 20 do 40 centymetrów, i to jest rozmiar w zupełności wystarczający na stół czy komodę.
Dalej lista wygląda tak:
- Gałązki iglaste: świerk srebrzysty, jodła pospolita, daglezja zielona albo sosna zwyczajna, w zależności od tego, co rośnie w waszej okolicy.
- Drut florystyczny albo sznurek jutowy do mocowania gałązek.
- Sekator lub ostre nożyczki ogrodowe.
- Pistolet do gorącego kleju, który kosztuje około 30 złotych i przyda się do doklejania szyszek, suszonych owoców czy wstążek.
- Cztery świece, tradycyjnie trzy fioletowe i jedna różowa albo czerwona, jeśli trzymacie się liturgicznej kolorystyki katolickiej.
- Elementy dekoracyjne: szyszki, plasterki suszonej pomarańczy, laski cynamonu, orzechy w łupinach, liście laurowe albo mahoniowe.
- Ewentualnie wstążka, sizal albo kawałek koronki, jeśli lubicie bardziej dekoracyjny styl.
Jeśli macie w ogrodzie albo w najbliższym lesie dostęp do świerku czy sosny, cała ta lista sprowadza się właściwie do kosztu podstawy, drutu i kleju, czyli może 45 do 50 złotych łącznie. To mniej niż bilet do kina dla dwóch osób z popcornem.
Dla tych, którzy wolą wersję bardziej dekoracyjną, dobrze sprawdzają się też suszone kwiaty, gałązki eukaliptusa (świetnie pachną i długo się nie kruszą) albo jagody ostrokrzewu, jeśli macie do nich dostęp. Zimą trudno o świeże jagody, ale sztuczne czerwone kuleczki z pasmanterii też zrobią robotę i nikt nie będzie was z tego oceniał.
Krok po kroku: jak zbudować podstawę wieńca
Tu zaczyna się właściwa praca, ale spokojnie, to nie jest poziom trudności składania szafy z Ikei bez instrukcji.
- Weź koło druciane albo uformuj je samodzielnie z grubszego drutu ogrodowego, zaginając końce tak, żeby zamknąć okrąg.
- Przygotuj gałązki iglaste, przycinając je na kawałki o długości około 15 do 20 centymetrów. Im równiejsze kawałki, tym łatwiej później o symetrię.
- Ułóż pierwszą wiązkę trzech, czterech gałązek na kole i przymocuj drutem florystycznym, owijając ciasno w jednym miejscu.
- Weź kolejną wiązkę i połóż ją tak, żeby zakrywała miejsce mocowania poprzedniej. To jest ten trik, który sprawia, że wieniec wygląda gęsto i profesjonalnie, a nie jak coś sklejone na kolanie.
- Powtarzaj krok trzeci i czwarty, idąc w jedną stronę wokół całego koła, aż zamkniesz pierścień.
- Na końcu dociśnij i ewentualnie douzupełnij gałązkami miejsca, które wyglądają na rzadsze.
Cała ta operacja zajmuje naprawdę niedużo czasu, bo autorka wspomnianego poradnika zrobiła cały wieniec w dziesięć minut, licząc od momentu rozłożenia materiałów na stole. Oczywiście przy pierwszym podejściu może to potrwać dłużej, bo palce jeszcze nie wiedzą, jak trzymać drut, żeby się nie wyślizgiwał, ale drugi wieniec pójdzie już jak z płatka.
Jedna rada z doświadczenia znajomych, którzy robią to każdego roku: nie owijaj drutu za mocno na starcie, bo gałązki się łamią, a świerk potrafi być kapryśny. Lepiej owinąć dwa razy solidnie niż pięć razy zbyt mocno.
Warto też pamiętać, żeby zostawić w środku miejsce na świeczniki, jeśli planujecie stawiać świece na samym wieńcu, a nie osobno na talerzu. Cztery świeczniki rozmieszczone równomiernie w czterech punktach koła to klasyka, którą znają wszyscy z dzieciństwa.
Jak dodać ozdoby, żeby wieniec wyglądał efektownie
Sama zielona baza to dobry start, ale to dekoracje decydują, czy wieniec będzie wyglądał jak z magazynu wnętrzarskiego, czy jak coś zrobione w pięć minut przed wyjściem do pracy.
Szyszki są chyba najbardziej klasycznym wyborem i nie bez powodu. Można je przykleić gorącym klejem prosto z lasu albo najpierw je przypudrować mąką lub sprayem ze śniegiem, żeby dać efekt przyprószenia. Rozmieszczaj je nierównomiernie, w grupkach po dwie, trzy, bo perfekcyjna symetria paradoksalnie wygląda sztucznie.
Suszone plasterki pomarańczy to mój absolutny numer jeden, bo łączą wygląd z zapachem. Wystarczy pokroić pomarańczę na plastry o grubości pół centymetra i wysuszyć w piekarniku przy niskiej temperaturze przez kilka godzin, albo po staremu, na kaloryferze przez kilka dni. Do dekoracji naturalnego wieńca adwentowego można wykorzystać nie tylko gałązki iglaków, ale też szyszki, cynamon, suszone pomarańcze, orzechy czy liście laurowe i mahoniowe, i to jest właściwie kompletna paleta, z której możecie budować własną kompozycję.
Laski cynamonu można powiązać po trzy sznurkiem jutowym i przykleić jako osobny akcent, najlepiej blisko świec, żeby ciepło uwalniało zapach. Orzechy w łupinach, najlepiej włoskie albo laskowe, dają fakturę i trochę rustykalnego charakteru.
Jeśli chcecie iść w stronę bardziej skandynawską, warto sięgnąć po inspirację z tradycji duńskiej, gdzie wieniec adwentowy wykonuje się z gałązek świerkowych i białych świeczek, dekorując go czerwonymi owocami i wstążkami. Prosta paleta kolorów, biały i czerwony na zielonym tle, zawsze działa i nigdy nie wychodzi z mody.
Jeśli planujecie dodatkowe oświetlenie wokół wieńca, na przykład girlandę na kominku albo lampki na oknie, dobrze jest wcześniej zastanowić się, jaki rodzaj świateł wybrać do wnętrza, bo nie każde nadają się na dłuższe użytkowanie w cieple pomieszczenia. Więcej na ten temat znajdziecie w naszym porównaniu lampek choinkowych zewnętrznych i wewnętrznych, które pomoże uniknąć rozczarowania po pierwszym tygodniu świecenia.
Ostatni akcent, wstążka. Sizalowa albo lniana wstążka przewiązana w jednym miejscu, z dłuższymi końcami spływającymi na bok, daje efekt niedbałej elegancji, o którą trudno przy plastikowych ozdobach.
Jak zadbać o wieniec, żeby przetrwał cały adwent
Tu leży prawda, o której mało kto pisze: świeży wieniec z żywych gałązek to organizm, nie dekoracja z tektury, i trzeba go traktować odpowiednio.
Pierwsza zasada: trzymaj wieniec jak najdalej od źródeł ciepła, kaloryfera, kominka, a nawet od bezpośredniego słońca w oknie. Ciepłe powietrze wysusza igły w tempie ekspresowym, i to co w pierwszym tygodniu wyglądało jak leśna świeżość, w drugim tygodniu zaczyna sypać się na obrus.
Druga zasada, o której zapomina prawie każdy początkujący: spryskuj wieniec wodą z rozpylacza co dwa, trzy dni. Delikatna mgiełka na gałązkach utrzymuje wilgotność i wydłuża świeżość nawet o tydzień, dwa. To jest ten sam trik, którego florystki używają do bukietów.
Jeśli zauważysz, że gałązki zaczynają się kruszyć i osypywać, nie panikuj i nie wyrzucaj całości. Możesz dokleić świeże kawałki iglaka w miejsca przerzedzone, zamaskowywać puste przestrzenie szyszkami albo wstążką. Wieniec nie musi wyglądać identycznie przez całe cztery tygodnie adwentu, ważne, żeby wyglądał dobrze.
Uwaga na świece, bo to jest ten element, o którym zapomina się do momentu, aż jest za późno. Nigdy nie zostawiaj płonących świec przy wieńcu bez nadzoru, zwłaszcza że suche igły iglaków są łatwopalne. Najlepiej używać świeczników z podstawką, która trzyma odpowiedni dystans między płomieniem a gałązkami, i przycinać knot regularnie, żeby płomień nie rósł zbyt wysoko.
Jeśli robicie wieniec na zewnątrz, na drzwi wejściowe, sprawa wygląda inaczej, bo tam mróz i wiatr działają na waszą korzyść, konserwując gałązki naturalnie. Wieniec zewnętrzny często wytrzymuje w dobrej formie dłużej niż ten w ciepłym mieszkaniu, co jest małym paradoksem, ale fizyka nie żartuje.
Na koniec sezonu, kiedy adwent się skończy, warto pomyśleć o kompostowaniu całej konstrukcji, jeśli baza była z drutu, po prostu odczepcie gałązki i wyrzućcie je na kompost albo do zielonego kontenera, a drut zachowajcie na następny rok. To jest chyba najbardziej ekologiczne zakończenie historii, która zaczęła się na spacerze po lesie.
Najczęściej zadawane pytania
Ile czasu zajmuje zrobienie wieńca adwentowego od podstaw?
Przy odpowiednim przygotowaniu materiałów cały proces zajmuje od dziesięciu minut do maksymalnie pół godziny. Pierwszy raz może potrwać nieco dłużej, bo trzeba się przyzwyczaić do techniki mocowania gałązek drutem.
Jakie gałązki najlepiej się sprawdzają do wieńca adwentowego?
Najczęściej używane są świerk srebrzysty, jodła pospolita, daglezja zielona i sosna zwyczajna, bo długo zachowują świeżość i mają przyjemny zapach. Warto wybrać taki rodzaj, który jest łatwo dostępny w waszej okolicy, żeby nie tracić czasu na poszukiwania.
Czy wieniec z żywych gałązek da się przechować do następnego roku?
Nie, żywe gałązki po zaschnięciu tracą kolor i łamliwość, więc raczej się nie nadają do ponownego użycia. Można natomiast zachować podstawę druciana albo słomiany krąg i wykorzystać je w kolejnym sezonie z nowymi gałązkami.
Jak długo świeży wieniec zachowuje ładny wygląd?
Przy regularnym spryskiwaniu wodą i trzymaniu go z daleka od kaloryferów wieniec może wyglądać dobrze nawet przez cały miesiąc adwentu. Bez nawilżania igły zaczynają się kruszyć już po dwóch, trzech tygodniach.
Czy można zrobić wieniec adwentowy bez świec?
Tak, coraz więcej osób decyduje się na wersję dekoracyjną bez otwartego ognia, zastępując świece małymi lampkami LED na baterie wetkniętymi między gałązki. To bezpieczniejsza opcja, szczególnie w domach z małymi dziećmi lub zwierzętami.
Co zrobić, jeśli nie mam dostępu do świerku ani jodły?
Można wykorzystać dostępne lokalnie gałązki eukaliptusa, bukszpanu albo nawet gałązki bluszczu, które też dobrze się trzymają na drucianej podstawie. Alternatywnie warto rozejrzeć się po lokalnych kwiaciarniach, które często sprzedają gałązki iglaste na wagę, znacznie taniej niż cała gotowa kompozycja.
Ten artykuł został przygotowany przez system sztucznej inteligencji redakcji Świąteczne.pl na podstawie zweryfikowanych źródeł i opublikowany automatycznie. Ilustracja wygenerowana przez AI. Jak powstają nasze treści →